czwartek, 24 sierpnia 2017

L`OREAL ekspert nawilżania 24 h

    Niezwykle rzadko zdarza mi się eksperymentować ze zmianą kremu do twarzy, ponieważ zwykle kończy się tak, że wracam i tak do swojego sprawdzonego kremu Yves Rocher hydra vegetal. Podobnie było niestety i tym razem. Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami postanowiłam wypróbować krem L`OREAL ekspert nawilżania 24 h


    Początkowo rzeczywiście wydawał się być dobrym, solidnie nawilżającym kremem- ponieważ za taką formułą ja właśnie przepadam, z tym, że tego typu krem nakładam jedynie na noc. Z rana wolę lżejsze formuły. Niestety czar prysł po kilku dniach używania. Skóra stała się jakby "przeciążona". Mam wrażenie, że niestety nie poprawia kondycji cery, jest ona powierzchowna a jego działanie jest krótkotrwałe. Ma w sobie coś dziwnego, mimo, że jest tłusty, to potrafią się pojawić suche skórki. Kiepsko się wchłania i pozostawia niemiłą warstwę na skórze. Niestety jego skład pozostawia wiele do życzenia, a zapach za dłuższą metę jest nie do zniesienia. Myślę, że to nie przekreśla ogólnie kremów z tej firmy, ale sądzę, że ten jest po prostu nieudany.





~~Lila~~

wtorek, 22 sierpnia 2017

BIELENDA- kilka nowości


    Jakiś czas temu, dzięki uprzejmości firmy Bielenda miałam okazję przetestować kilka ich kosmetyków. Do tej pory, głównie gustowałam w masłach do ciała, z których najbardziej przypadła mi do gustu Czarna oliwka- rewelacja.Wśród nowości znalazły się dwa kosmetyki do makijażu i dwa do pielęgnacji:


  • Carbo Detox- oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy: oczyszcza detoksuje, matuje, zwęża pory. Największą jego zaleta jest to, że bardzo dobrze oczyszcza twarz- do tego stopnia, że jest ona trochę wysuszona. Ja akurat podam to za plus, inni zapewne za minus. Jednak dla mnie to nie problem, ponieważ zaraz po umyciu nakładam mocno nawilżający krem, który wszystko niweluje. Pory w niewielkim stopniu, ale faktycznie znikają. Przyjemnie używać go latem gdy skóra często się poci. Zimą polecałabym rozcieńczać go wodą. Ma wygodną pompkę i jest bardzo wydajny. Myślę, że jeden z lepszych jakie miałam. 


  • Multi Essence 4 w 1- multiwitaminowa esencja do pielęgnacji twarzy:  pielęgnuje jak krem, regeneruje jak maska, tonizuje jak tonik, oczyszcza jak mleczko- do cery mieszanej. Mówiąc szczerze, nie przepadam jak jeden kosmetyk ma zastąpić kilka na raz- nigdy w to nie wierzę. Nie mniej jednak Multi Essence, ma bardzo dobry skład i działa raczej tonizująco i nawilżająco, niż oczyszczająco. Przyjemnie odświeży nam twarz i sprawi, że nałożony krem lepiej będzie się przyswajał. Myślę, że świetnie sprawdzi się jesienią i zimą. 


  • Pearl Base Make up academie- nawilżająca baza pod makijaż, efekt poprawy kolorytu. Podoba mi się, że bardzo szybko się wchłania i już po chwili możemy nakładać podkład, który rozprowadza się na nim świetnie i trzyma się dużo dłużej. Dobrze, się rozsmarowuje, ładnie pachnie i ma bardzo poręczne opakowanie z pompką. Jest dość wydajny, wystarczy na bardzo długo. Nie używałabym go jednak codziennie, z obawy przed zapychaniem się porów. 


  • Nude Matt fluid matujący-  formuła przeciw błyszczeniu. Jako posiadaczka cery suchej, nie do końca jestem zadowolona z tego podkładu. Nie powiem, że jest zły, ale po prostu nie dla mnie. Pomijam fakt, że kolor jest zbyt jasny jak na tę porę roku, ale jest troszkę za "suchy". Uwydatnia zmarszczki mimiczne i suche skórki. Z plusów zaznaczę, że ma dobrą trwałość i odpowiednie krycie. Myślę, że posiadaczki cery tłustej i mieszanej będą zadowolone. :)  









~~Lila~~



środa, 9 sierpnia 2017

Szminka JOKO

   Pierwszy raz z firmą JOKO zetknęłam sie jakieś 16 lat temu, gdy byłam jeszcze w gimnazjum. Wówczas firma dopiero raczkowała, a w ich ofercie były jedynie, pudry, cienie, tusze i lakiery do paznokci. Do tej pory twierdze, że już nigdy nie miałam tak dobrego lakieru jak tamten.
   Kilka lat temu przyszedł moment, że firma nagle stała się bardzo popularna, a ich poszerzona oferta produktów, dużo bardziej dostępna w licznych drogeriach. Coś chyba jednak poszło nie tak, skoro w ostatnim czasie znów zniknęły, by ponownie stać się dla niektórych, prawie nieosiagalne.


  Co mi się bardzo podoba to po pierwsze nazwa- JOKO- fantastycznie wpada w ucho i ma w sobie to "coś". Drugie- większość opakowań kosmetyków jest bardzo eleganckich, i solidnych. Ich zapach kojarzy mi się z kosmetykami ekskluzywnymi. W końcu, to co najważniejsze- czyli jakość, jest generalnie dobra.


   Nawilżająca szminka JOKO o numerku 44, należy do grupy tych zdecydowanie lepszych. Przede wszystkim ma głęboki pigment, który bardzo długo utrzymuje się na ustach. Jest mocno nawilżająca, więc dodatkowo pielęgnuje nasze usta. Ma delikatny błysk, który sprawia, że nasze usta są pełniejsze, ale nie w sposób kiczowaty. Z tej serii wszystkie odcienie pomadek są dość jaskrawe i oryginalne- zdecydowanie dodadzą charakteru naszemu makijażowi.




~~Lila~~



wtorek, 8 sierpnia 2017

KOBO Professional, Matt Bronzing & Contouring Powder

    Mam często wrażenie, że kosmetyki Kobo mają w sobie coś z profesjonalnych. Trzeba przyznać, że nie mają się czego wstydzić. Mnie, jak do tej pory, jeszcze nie zawiódł żaden ich kosmetyk, co naprawdę rzadko się zdarza. 


      Jednym z ich flagowych produktów jest puder brązujący Professional, Matt Bronzing & Contouring Powder. Największym jego atutem jest chłodny odcień brązu, który tak ciężko dostać w drogeriach. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie. Można stopniować jego intensywność, więc nie musimy obawiać się zrobienia sobie plam. Mimo, że jest dość miękki, nie wpływa to na wydajność- wystarczy na bardzo długo. Jedynym minusem jest jego trwałość. Niestety ale jeśli nałożymy go za mało, po kilku godzinach może się delikatnie zetrzeć. Najlepiej nałożyć go bezposrednio na podkład, a potem przypudrować cieniutką warstwą- będzie trzymał się znacznie dłużej. 


     Gdyby firma KOBO zainwestowała jeszcze w lepsze opakowania swoich kosmetyków, wówczas już wszystko byłoby idealnie. Póki co, niestety są słabe jakościowe i mało eleganckie. Może kiedyś to się zmieni. :-)



~Lila~
       

niedziela, 6 sierpnia 2017

CATRICE Defining Blush

     Od dawna jedną z moich ulubionych, drogeryjnych firm kosmetycznych jest firma Catrice. Rzadko kiedy ich produkty są na tyle kiepskie, że nie ośmieliłabym się ich użyć. Są dobre jakościowo i stosunkowo tanie. Największą słabość mam do ich róży do policzków, które w swojej strukturze bardzo przypominają mi róże Inglota. 


   Jednym z ulubieńców jest Defining Blush w kolorze 100 Rose Couture. Jest wyjatkowo delikatnym odcieniem pudrowego różu, który dodaje zdrowego i naturalnego blasku policzkom. W swojej fakturze ma delikatne, ale nie nachalne drobinki. Jest dosyć miękki, dzięki czemu łatwo go nabrać na pędzel, a jednoczesnie nie kruszy się zbyt mocno. Bardzo go lubię. Swietnie sprawdza się do dziennych makijaży, lecz wydaje mi się, że na wieczornych imprezach byłby mało widoczny. Są dobrze napigmentowane, przez co bardzo wydajne. Plusem z pewnością jest także, solidne i eleganckie opakowanie. Ich cena to ok. 16 zł. Z tej serii, podobają mi się w zasadzie wszystkie kolory. :-) 






~~Lila~~

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...