czwartek, 23 listopada 2017

GOSH Lash Sculpting fibre mascara

    Kilka lat temu odkryłam świetny tusz do rzęs firmy Gosh, jednak po jakimś czasie zniknął z naszych półek by powrócić w nowszej, oczywiście dużo gorszej wersji. Ostatnio postawiłam jednak na inny tusz tej samej marki- Lash Sculpting fibre mascara. Z dużą dozą niepewności podjęłam się jego testowania. 


moja wersja: 001 Blac/ Czarny
pojemność: 10 ml.
termin ważności od otwarcia- 6 miesięcy
szczoteczka- z włókna


    Według obietnic producenta, tusz ma za zadanie, podkręcać, wydłużać i dodawać objętości- co oczywiście możemy "włożyć między bajki". Jednak rzeczywiście zgodzę się, że rzęsy są ładnie rozczesane i wydłużone. O podkręceniu można zapomnieć. Bo jakim cudem tusz może wpływać na podkręcenie? Chyba tylko sklejeniem ich. Moje pierwsze wrażenie było- łał!. Bardzo mi się spodobał, jego głęboki czarny kolor fantastycznie podkreśla oko. Jedyny i niestety dość istotny minus pojawił się po kilku tygodniach od jego otwarcia. Mianowicie- bardzo szybko zaczął wysychać. W swojej formule maskara zawiera włókna, które pewnie miały dodawać objętości, niestety w momencie wysychania zaczęły oblepiać rzęsy, stwarzając efekt "pajęczych nóżek".
    Bardzo możliwe, że trafiłam po prostu na przeleżany kosmetyk, który po otwarciu bardzo szybko zaczął się starzeć. Uważam jednak, że warto go wypróbować, ma świetną szczoteczkę, którą można bardzo precyzyjnie się posługiwać. Nie rozmazuje się i świetnie wygląda. Ogólnie polecam- w przypadku, gdy jesteśmy pewne że produkt nie leżał zbyt długo na półce. 





~~Lila~~


wtorek, 21 listopada 2017

Rimmel szminka Let`s get naked


Witajcie, 
dzisiaj po małej przerwie pokażę Wam ostatnio jedną z moich ulubionych pomadek. Jest to szminka firmy Rimmel w odcieniu 705 Let`s Get Naked. Ma fantastyczny, naturalny kolor. Gdy nie wiem jaką szminkę wybrać- wybieram właśnie ją, bo pasuje do wielu typów makijażu. Jesienią i zimą lubię raczej ciemniejsze kolory na ustach- takie jak śliwka, bordo, czerwień. Jednak ten jest wyjątkiem. Ma miłą, kremową konsystencję i jest lekko nawilżająca. Z trwałością jest przyzwoicie, wytrzymuje na ustach kilka godzin, w zależności czy spożywamy jakiś posiłek, czy nie. Co ważne dla mnie- jej zapach mnie nie odstrasza. Jedyne czego nie lubię w pomadkach Rimmel- to ich opakowań. Są trochę tandetne, mam nadzieję, że kiedyś to zmienią.






~~Lila~~




wtorek, 26 września 2017

Kosmetyki VIANEK

     W ostatnim czasie miałam okazję przetestować 3 produkty z firmy Vianek, których kompletnie nie znałam. Przed ich użyciem nie czytałam o nich żadnych opinii, aby się nie sugerować. Zauważyłam jedynie, że jest to ostatnio firma dość mocno promowana w internecie. Bliskie jest mi to, że produkowane są prawie po sąsiedzku ode mnie. :) Ale czy to wystarczy aby mnie zachwycić? 
Na wstępie powiem, że firma Sylveco znana jest z produkcji kosmetyków naturalnych, ekologicznych a co za tym idzie- o bardzo dobrym składzie.


     Na pierwszy rzut poszedł odżywczy krem do rąk z ekstraktem z chmielu- oprócz oczywistych plusów w formie dobrego składu, muszę tu wymienić też dobre wchłanianie się kremu a także przyjemny (nie chemiczny) zapach. Dłonie rzeczywiście są wygładzone. Ale ale ale.. niestety efekt ten jest krótkotrwały. Po niedługim czasie mamy wrażenie, że ponownie musimy użyć kremu. Nie do końca wiem z czego to wynika. Nie miałam zbyt wysuszonych dłoni, a jednak nie zostały one dodatkowo nawilżone. Powoduje to, że kosmetyk nie jest wydajny- zużywamy go w trybie ekspresowym.


   Następnie użyłam nawilżającego szamponu do włosów suchych i normalnych- i tu rozegrał się dramat. Moje włosy są raczej przetłuszczające się, szampon zaś nawilżający- więc jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się, że nie mogę rozczesać włosów po kąpieli- były tak suche i splątane. Wyjątkowo kiepski szampon. Ja rozumiem, że stało się to prawdopodobnie za sprawą naturalnego składu tego kosmetyki, bez żadnych ulepszaczy tworzących pianę. Ale ma to jednak być szampon..który ma myć włosy. Moim zdaniem tym, że tak splątał i wysuszył moje włosy, narobił więcej krzywdy, niż gdyby w jego składzie pojawiła się odrobina np. SLS-ów. Nie polecam.


   Ostatnim produktem jest łagodząca maska do twarzy dla cery podrażnionej, z białą glinką i olejem kokosowym. Producent sugeruje nam, aby dla uzyskania zadowalającego efektu, stosować ją przynajmniej 2 razy w tygodniu. Ma wówczas poprawić kondycję naszej cery, a także jej koloryt. Zgodzę, się z tym, że skóra po jej użyciu jest wypoczęta, lekko nawilżona i zrelaksowana. Ewentualne zaczerwienienia mogą zblednąć. Ważne jest dla mnie też to, że nie uczula- co często mi się zdarzało w przypadku maseczek. 
   Mimo wszystko nie przekreślałabym tej serii, mają dobry skład i chociaż nie do końca działają tak skutecznie jak inne kosmetyki, możemy być pewni, że nie zrobią nam "krzywdy", czego dowodem może być ich krótki termin przydatności od momentu otwarcia- 3 miesiące. 



~~Lila~~

piątek, 15 września 2017

L`OREAL Paris, Skin Perfection- skoncentrowane serum udoskonalające

   Na temat serum udoskonalającego firmy L`OREAL Paris, Skin Perfection, przeczytałam wyjątkowo wiele skrajnych opinii. Od miłości do nienawiści. Jak to  możliwe, że zwykłe serum może tak różnie działać.. Postanowiłam sama się o tym przekonać. 


Jak już kiedyś wspominałam, nie jestem fanką tego typu kosmetyków. Uznaję raczej stosowanie zwykłych kremów pod makijaż. Może to głupie, ale zawsze po nałożeniu bazy lub serum, nie czuję się świeżo- wręcz odwrotnie, mam wrażenie sklejenia twarzy. Co innego jest z kremami. 


   Serum Skin Perfection przeznaczony jest dla osób zestresowanych, zmęczonych, w celu jej wygładzenia i załagodzenia podrażnień. Czy to się rzeczywiście sprawdza..? Po pierwsze, całe szczęście nie skleja nam buzi, to wielki plus. Ale co do reszty, moje zdanie jest podzielone. Uważam, że faktycznie sprawdza się w sytuacjach, gdy musimy podratować swoją cerę w momentach krytycznych. Kiedy rzeczywiście czujemy się gorzej i nie mamy czasu na regularną pielęgnację naszej cery. Poprzez szybkie wchłanianie się i natychmiastowy efekt wygładzenia, mamy oczywiste wrażenie zrelaksowanej i wypoczętej skóry. Przyjemny zapach dodatkowo daje nam namiastkę luksusu. Ale.. nie jest dobrym pomysłem używanie go na dłuższy dystans, z pominięciem normalnej, codziennej  i "zdrowszej" pielęgnacji. Na co dzień używałabym raczej sprawdzonego kremu, ponieważ mam wrażenie, że po jakimś czasie, skóra staje się lekko wysuszona- prawdopodobnie przez zawarty w nim alkohol.


   Podsumowując, jestem jak najbardziej na tak, ale tylko i wyłącznie w sytuacjach, gdy potrzebujemy szybkiego efektu wygładzenia i złagodzenia podrażnień. 



~~Lila~~


poniedziałek, 11 września 2017

Vichy Anti-Transpirant 48h, Yves Rocher Hydra Vegetal, Vichy Normaderm- Ulubieńcy ostatnich lat.

   Kosmetyki o których dzisiaj napiszę, już nie raz pojawiały się w moich postach. Głównie z tego powodu, gdy na ich tle porównywałam do siebie gorsze kosmetyki. Przez ostatnie lata wypróbowałam wiele kremów, antyperspirantów czy żeli do mycia twarzy. Zawsze jednak wracałam do moich absolutnych ulubieńców- sprawdzonych wielokrotnie, o każdej porze roku, w różnej kondycji mojej skóry. 
   Jeśli miałabym z całkowicie czystym sumieniem polecić komuś kosmetyki z których z pewnością będzie zadowolony, to byłyby właśnie:  Vichy Anti-Transpirant 48 h, krem Yves Rocher Hydra VegetalVichy Normaderm- żel do mycia twarzy.

  • Vichy Anti-Transpirant 48 h- jest to antyperspirant przeznaczony do skóry wrażliwej, przeciw intensywnemu poceniu się. Hipoalergiczny, bez alkoholu i parabenów. Uwielbiam jego świeży, trochę męski i bardzo elegancki zapach. Bardzo dobrze działa i co ważne, łatwo go zmyć. Nie lubię antyperspirantów, które aż oblepiają nam pachę- w efekcie ciężko je usunąć, o zapchanych gruczołach nie wspominając. 
  • Yves Rocher Hydra Vegetal- nie zliczę ile opakowań tego kremu zużyłam, jest fantastyczny i śmiem twierdzić, że wiele kremów z wyższej półki nie może się z nim równać. Przy jego regularnym używaniu zdecydowanie polepsza się kondycja skóry, która przede wszystkim jest świetnie nawilżona i sprężysta. Nie trzeba nakładać go dużo, bo jest dobrze skoncentrowany. Zbyt duża ilość mogłaby się nie wchłonąć. Jest idealny dla osób o suchej i mieszanej cerze. 
  • Vichy Normaderm- żel do mycia twarzy. Podpatrzyłam go kilka lat temu u pewnej znanej youtuberki, która twierdziła, że nie zna lepszego żelu do twarzy i zawsze do niego wraca. Ja też do niego wracam co jakiś czas, chociaż twierdzę, że jego fenomen nie leży tylko i wyłącznie w tym jak on dobrze oczyszcza skórę, lecz w tym na jak długo wystarcza. Jest przede wszystkim niesamowicie wydajny- wystarczy nieduża kropla na czubek palca by idealnie zmyć resztki makijażu. Buzia po nim jest świeża, ale nie ściągnięta.  



~~Lila~~


poniedziałek, 4 września 2017

Bourjois 123 Perfect- CC Cream

   123 Perfect od Bourjois to jeden z bardziej popularnych drogeryjnych kremów CC. Kupiłam go już jakiś czas temu z założeniem, że będzie on lżejszą wersją na okres wiosenno- letni. I już na wstępie zaznaczę, że absolutnie nadaje się na każdą porę roku. Jego kremowa ale lekka formuła, świetnie nawilża, ale nie obciąża skóry. Bardzo lubię podkłady tego typu- prawie nie wyczuwalne na skórze. Możemy zapomnieć, że mamy zrobiony makijaż. 


   Jego głównym zadaniem jest dopasowanie się i skorygowanie kolorytu naszej cery, nawilżenie i ochrona przed słońcem- dzięki faktorowi SPF 15. Mogę śmiało stwierdzić, że rzeczywiście wywiązuje się ze swoich założeń. W efekcie cera jest pięknie ujednolicona i gładka. Podoba mi się także jego dość mocne krycie, ale bez efektu maski. Mimo dobrego nawilżenia, jego wykończenie jest matowe, co najlepiej sprawdza się latem. Jego trwałość jest zadowalająca, chociaż moim zdaniem Healthy Mix trzyma się jeszcze dłużej. Co ważne- nie zapycha porów, więc nadaje się do codziennego stosowania, ale nie wiem czy byłby odpowiedni dla osób o cerze tłustej. Lubię zabierać go w podróż- przez swoje opakowanie jest lekki i poręczny, tylko trzeba dobrze zakręcać wieczko bo może wypłynąć. 
   Jedyne co bym mu zarzuciła to to, że jest dostępny jedynie w 4 odcieniach, przez co wiele osób ma problem z dobraniem odpowiedniego koloru do siebie- w tym ja. 





~~Lila~~


piątek, 1 września 2017

Avon LUXE- Runwy Plum

     

      Lato już prawie za nami i już teraz można poczuć zbliżającą się jesień. Nie tylko w pogodzie, ale też w ubiorze i makijażu. Zawsze o takiej porze roku chętniej sięgam po ciemniejsze i zdecydowane odcienie szminek. Jedną z moich ulubionych tego typu pomadek, jest LUXE firmy Avon, w kolorze Runway Plum. Wcale się nie dziwie, że jest tak popularna- jej odcień jest na tyle bezpieczny, że praktycznie każdy typ urody będzie się w niej dobrze prezentował.

 
     Największym plusem tej pomadki jest nie tylko jej piękny i elegancki kolor, ale też kremowe wykończenie.  Szminka nie jest matowa, ma w sobie delikatne drobinki, które dają minimalny błysk na ustach. Świetnie nawilża usta, jednocześnie dobrze się ich trzymając. Łatwo się też nakłada. Nie wiem czy cała seria jest tak udana, ale ten kolor zdecydowanie warto mieć. Uwielbiam też opakowania całej serii Luxe, są bardzo gustowne i solidne. 




~~Lila~~


czwartek, 24 sierpnia 2017

L`OREAL ekspert nawilżania 24 h

    Niezwykle rzadko zdarza mi się eksperymentować ze zmianą kremu do twarzy, ponieważ zwykle kończy się tak, że wracam i tak do swojego sprawdzonego kremu Yves Rocher hydra vegetal. Podobnie było niestety i tym razem. Zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami postanowiłam wypróbować krem L`OREAL ekspert nawilżania 24 h


    Początkowo rzeczywiście wydawał się być dobrym, solidnie nawilżającym kremem- ponieważ za taką formułą ja właśnie przepadam, z tym, że tego typu krem nakładam jedynie na noc. Z rana wolę lżejsze formuły. Niestety czar prysł po kilku dniach używania. Skóra stała się jakby "przeciążona". Mam wrażenie, że niestety nie poprawia kondycji cery, jest ona powierzchowna a jego działanie jest krótkotrwałe. Ma w sobie coś dziwnego, mimo, że jest tłusty, to potrafią się pojawić suche skórki. Kiepsko się wchłania i pozostawia niemiłą warstwę na skórze. Niestety jego skład pozostawia wiele do życzenia, a zapach za dłuższą metę jest nie do zniesienia. Myślę, że to nie przekreśla ogólnie kremów z tej firmy, ale sądzę, że ten jest po prostu nieudany.





~~Lila~~

wtorek, 22 sierpnia 2017

BIELENDA- kilka nowości


    Jakiś czas temu, dzięki uprzejmości firmy Bielenda miałam okazję przetestować kilka ich kosmetyków. Do tej pory, głównie gustowałam w masłach do ciała, z których najbardziej przypadła mi do gustu Czarna oliwka- rewelacja.Wśród nowości znalazły się dwa kosmetyki do makijażu i dwa do pielęgnacji:


  • Carbo Detox- oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy: oczyszcza detoksuje, matuje, zwęża pory. Największą jego zaleta jest to, że bardzo dobrze oczyszcza twarz- do tego stopnia, że jest ona trochę wysuszona. Ja akurat podam to za plus, inni zapewne za minus. Jednak dla mnie to nie problem, ponieważ zaraz po umyciu nakładam mocno nawilżający krem, który wszystko niweluje. Pory w niewielkim stopniu, ale faktycznie znikają. Przyjemnie używać go latem gdy skóra często się poci. Zimą polecałabym rozcieńczać go wodą. Ma wygodną pompkę i jest bardzo wydajny. Myślę, że jeden z lepszych jakie miałam. 


  • Multi Essence 4 w 1- multiwitaminowa esencja do pielęgnacji twarzy:  pielęgnuje jak krem, regeneruje jak maska, tonizuje jak tonik, oczyszcza jak mleczko- do cery mieszanej. Mówiąc szczerze, nie przepadam jak jeden kosmetyk ma zastąpić kilka na raz- nigdy w to nie wierzę. Nie mniej jednak Multi Essence, ma bardzo dobry skład i działa raczej tonizująco i nawilżająco, niż oczyszczająco. Przyjemnie odświeży nam twarz i sprawi, że nałożony krem lepiej będzie się przyswajał. Myślę, że świetnie sprawdzi się jesienią i zimą. 


  • Pearl Base Make up academie- nawilżająca baza pod makijaż, efekt poprawy kolorytu. Podoba mi się, że bardzo szybko się wchłania i już po chwili możemy nakładać podkład, który rozprowadza się na nim świetnie i trzyma się dużo dłużej. Dobrze, się rozsmarowuje, ładnie pachnie i ma bardzo poręczne opakowanie z pompką. Jest dość wydajny, wystarczy na bardzo długo. Nie używałabym go jednak codziennie, z obawy przed zapychaniem się porów. 


  • Nude Matt fluid matujący-  formuła przeciw błyszczeniu. Jako posiadaczka cery suchej, nie do końca jestem zadowolona z tego podkładu. Nie powiem, że jest zły, ale po prostu nie dla mnie. Pomijam fakt, że kolor jest zbyt jasny jak na tę porę roku, ale jest troszkę za "suchy". Uwydatnia zmarszczki mimiczne i suche skórki. Z plusów zaznaczę, że ma dobrą trwałość i odpowiednie krycie. Myślę, że posiadaczki cery tłustej i mieszanej będą zadowolone. :)  









~~Lila~~



środa, 9 sierpnia 2017

Szminka JOKO

   Pierwszy raz z firmą JOKO zetknęłam sie jakieś 16 lat temu, gdy byłam jeszcze w gimnazjum. Wówczas firma dopiero raczkowała, a w ich ofercie były jedynie, pudry, cienie, tusze i lakiery do paznokci. Do tej pory twierdze, że już nigdy nie miałam tak dobrego lakieru jak tamten.
   Kilka lat temu przyszedł moment, że firma nagle stała się bardzo popularna, a ich poszerzona oferta produktów, dużo bardziej dostępna w licznych drogeriach. Coś chyba jednak poszło nie tak, skoro w ostatnim czasie znów zniknęły, by ponownie stać się dla niektórych, prawie nieosiagalne.


  Co mi się bardzo podoba to po pierwsze nazwa- JOKO- fantastycznie wpada w ucho i ma w sobie to "coś". Drugie- większość opakowań kosmetyków jest bardzo eleganckich, i solidnych. Ich zapach kojarzy mi się z kosmetykami ekskluzywnymi. W końcu, to co najważniejsze- czyli jakość, jest generalnie dobra.


   Nawilżająca szminka JOKO o numerku 44, należy do grupy tych zdecydowanie lepszych. Przede wszystkim ma głęboki pigment, który bardzo długo utrzymuje się na ustach. Jest mocno nawilżająca, więc dodatkowo pielęgnuje nasze usta. Ma delikatny błysk, który sprawia, że nasze usta są pełniejsze, ale nie w sposób kiczowaty. Z tej serii wszystkie odcienie pomadek są dość jaskrawe i oryginalne- zdecydowanie dodadzą charakteru naszemu makijażowi.




~~Lila~~



wtorek, 8 sierpnia 2017

KOBO Professional, Matt Bronzing & Contouring Powder

    Mam często wrażenie, że kosmetyki Kobo mają w sobie coś z profesjonalnych. Trzeba przyznać, że nie mają się czego wstydzić. Mnie, jak do tej pory, jeszcze nie zawiódł żaden ich kosmetyk, co naprawdę rzadko się zdarza. 


      Jednym z ich flagowych produktów jest puder brązujący Professional, Matt Bronzing & Contouring Powder. Największym jego atutem jest chłodny odcień brązu, który tak ciężko dostać w drogeriach. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie. Można stopniować jego intensywność, więc nie musimy obawiać się zrobienia sobie plam. Mimo, że jest dość miękki, nie wpływa to na wydajność- wystarczy na bardzo długo. Jedynym minusem jest jego trwałość. Niestety ale jeśli nałożymy go za mało, po kilku godzinach może się delikatnie zetrzeć. Najlepiej nałożyć go bezposrednio na podkład, a potem przypudrować cieniutką warstwą- będzie trzymał się znacznie dłużej. 


     Gdyby firma KOBO zainwestowała jeszcze w lepsze opakowania swoich kosmetyków, wówczas już wszystko byłoby idealnie. Póki co, niestety są słabe jakościowe i mało eleganckie. Może kiedyś to się zmieni. :-)



~Lila~
       

niedziela, 6 sierpnia 2017

CATRICE Defining Blush

     Od dawna jedną z moich ulubionych, drogeryjnych firm kosmetycznych jest firma Catrice. Rzadko kiedy ich produkty są na tyle kiepskie, że nie ośmieliłabym się ich użyć. Są dobre jakościowo i stosunkowo tanie. Największą słabość mam do ich róży do policzków, które w swojej strukturze bardzo przypominają mi róże Inglota. 


   Jednym z ulubieńców jest Defining Blush w kolorze 100 Rose Couture. Jest wyjatkowo delikatnym odcieniem pudrowego różu, który dodaje zdrowego i naturalnego blasku policzkom. W swojej fakturze ma delikatne, ale nie nachalne drobinki. Jest dosyć miękki, dzięki czemu łatwo go nabrać na pędzel, a jednoczesnie nie kruszy się zbyt mocno. Bardzo go lubię. Swietnie sprawdza się do dziennych makijaży, lecz wydaje mi się, że na wieczornych imprezach byłby mało widoczny. Są dobrze napigmentowane, przez co bardzo wydajne. Plusem z pewnością jest także, solidne i eleganckie opakowanie. Ich cena to ok. 16 zł. Z tej serii, podobają mi się w zasadzie wszystkie kolory. :-) 






~~Lila~~

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...