czwartek, 24 września 2015

Błyszczyk Bourjois Efekt 3 D Volume & Shine Elixir Gloss

Długo czaiłam się wokół Błyszczyków Bourjois 3D, ponieważ do końca nie byłam pewna czy rzeczywiście są one warte swojej ceny. 
Opinie czytałam różne, ale przy okazji promocji, w końcu zdecydowałam się na wypróbowanie koloru o nr 33...i muszę powiedzieć że nie żałuję. :) 


Błyszczyki przede wszystkim mają przepiękne i delikatne kolory. W zasadzie wszystkie mi się podobają, ale wybrałam kolor, który wydawał mi się najbardziej naturalny. 
W zasadzie jego kolor w opakowaniu wprowadza trochę w błąd, ponieważ wydaję się dość ciemny i zapewne nie jest zbyt często wybierany w drogerii. Jednak nic bardziej mylnego. Kolor jest przepiękny sam w sobie, a także po nałożeniu na inne szminki. 
Doskonale dopasowuje się do koloru ust i wydaje mi się że pasowałby do każdego typu urody.





Jest dosyć lepki, ale trochę musi być- w końcu to błyszczyk. ;) Ma w sobie delikatne drobinki, które optycznie powiększają usta i utrzymuje je w tym efekcie całkiem długo. Co mi się jeszcze podoba to to, że ma bardzo wygodny pędzelek. Nie da się go nałożyć za dużo na raz.
 Ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne. Myślę, że skuszę się jeszcze na inne kolory w czasie jesiennych przecen w drogeriach. :) 








~~Lilka~~


Szminki Golden Rose z witaminą E

Jako wielka fanka wszelakich produktów do ust, posiadałam i posiadam szminki oraz błyszczyki od bardzo tanich do całkiem drogich. Muszę uczciwie stwierdzić, że wysoka cena absolutnie nie gwarantuje dobrej jakości produktu i odwrotnie. 
Dobrym tego przykładem są szminki z firmy Golden Rose, ponieważ za cenę ok. 8, 9 zł. otrzymujemy naprawdę niezłe kosmetyki. 


Do mojej kosmetyczki trafiły dwa neutralne, dzienne kolory, które od razu podbiły moje serce. 
Są to cielisty nude oraz zgaszony róż.  



 Ich zaletą, poza niską ceną, jest przede wszystkim bardzo kremowa i przyjemna struktura. Nie mają w sobie żadnych drobinek a jednak nie wydają się płaskie ani matowe, wręcz przeciwnie. Cała paleta tych szminek ma bardzo ładne i eleganckie kolory. Utrzymują się całkiem nieźle, jak na kremowe szminki. Jestem z nich bardzo zadowolona i polecam wypróbowaniem ich. Jedynym małym minusem może być charakterystyczny, różany zapach, który mało komu się podoba- również i mi. Jednak nie jest to dla mnie aż tak odpychające. :) 


Podsumowując, myślę że są to tanie i całkiem niezłe pomadki, które warto wypróbować i przekonać się, że tanie nie znaczy gorsze. :)






~~Lila~~













środa, 23 września 2015

Bobbi Brown Long- Wear Even Finish Foundation

   

         Jakiś czas temu postanowiłam zdradzić jeden z moich ulubionych podkładów Lancome Teint Miracle i wypróbować czegoś nowego. Po dłuższym zastanowieniu zdecydowałam się na  podkład Bobbi Brown Long- Wear Even Finish Foundation. Na wstępie z przykrością muszę stwierdzić, że jest to jeden z moich największych rozczarowań kosmetycznych w ostatnim czasie.


Założeniem tego podkładu jest długotrwałość i dobre krycie.Ktoś, kto decyduje się na kupno podkładu za taką kwotę z pewnością oczekuje odpowiedniego efektu- np. na imprezie czy spotkaniu, gdy chcemy wyglądać nieskazitelnie. 

Moim zdaniem makijaż wykonany przy użyciu tego podkładu wygląda bardzo tanio i nieestetycznie
Twarz po kilku godzinach zaczyna się bardzo świecić, mimo wcześniejszego przypudrowania. 
Najgorsze w tym wszystkim jest uczucie oblepienia twarzy, jak by się miała dusić. Nie wiem na czym miała polegać jego długotrwałość, skoro przy każdym dotknięciu się twarzy odbija się część podkładu. 
A jeśli dodatkowo mamy katar i używamy chusteczki  to lepiej w ogóle zrezygnować z nakładania go na twarz ponieważ wówczas zafundujemy sobie dużą plamę na nosie i wokół niego.
Dodatkowym minusem jest to że łatwo waży się na twarzy, Nakładałam go na różne bazy i kremy, niestety efekt ten jest za każdym razem widoczny.


Najbardziej cenię sobie podkłady które ładnie stapiają się ze skórą i są praktycznie niewidoczne, ten zachowuje się dokładnie odwrotnie- możecie być pewne że po nałożeniu tego podkładu wasz rozmówca już z daleka będzie widział twarz jak by obsypaną mąką... 


Nie polecam tego podkładu- jest absolutnie niewspółmiernie drogi do swojej jakości. Kosztuje ok. 189 zł. a działa porównywalnie do podkładów z np. Bell lub Catrice (chociaż uważam że Catrice ma lepsze podkłady).


~~Lila~~



Moje cienie INGLOT

           Moja kolekcja cieni z firmy Inglot jeszcze nie jest tak pokaźna ale zdecydowanie zamierzam ją powiększyć. :) Moim zdaniem są to najlepsze polskie cienie, co więcej uważam że wcale nie są gorsze od cieni z firmy MAC. Nie rozumiem zachwytów nad tą, niewspółmiernie drogą co do jakości swoich produktów, firmą. Osobiście posiadam też paletkę czterech cieni z MAC i bardzo rzadko po nie sięgam, bo po prostu zdecydowanie wolę INGLOT. Są świetnie napigmentowane, nie osypują się i mają piękne kolory. 




~~Lila~~





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...