niedziela, 15 kwietnia 2012

oh my GOSH! co za porażka..



Moja tolerancja co do szminek i pomadek jest stosunkowo duża. Nie za często się zdarza, żebym naprawdę mocno zraziła się do jakiejś konkretnej marki. Lubię testować szminki i mam ich całkiem sporo. Wiadomo, zdarzają się lepsze i gorsze serie, ale żadna z firm mi tak nie podpadła ostatnio jak firma Gosh i jej że się tak wyrażę "szminki". To jest klęska.. 
W swoich zbiorach mam dwie, które pochodzą z dwóch różnych serii. O jednej nie tak dawno pisałam i wtedy naprawdę ją lubiłam. Teraz jednak delikatnie zmieniam o niej swoje zdanie. 
  • pierwsza z nich pochodzi z serii High Gloss Lipstick numer 005 Peach- bardzo ją lubiłam, bo na początku świetnie się sprawowała, była bardzo kremowa a odcień wyjątkowo pasował do mojej cery. Po jakimś czasie jednak szminka zaczęła się po prostu...roztapiać!, aż w końcu praktycznie się rozpłynęła i absolutnie nie nadawała się do aplikacji. W gruncie rzeczy jest to ładna i fajna szminka ale co z tego, jak szybko się rozwala. Zastanawiam się tylko, jak zachowywałaby się latem gdy jest naprawdę gorąco, skoro już nawet w obecnej temperaturze nie dała rady.. 


  • druga z nich jest z serii Velvet Touch Lipstick numer 146 Cappucino- to jest totalna masakra. Nie mogę sobie darować, że w sklepie nie zauważyłam jej mankamentu, no ale cóż, nie zawsze wszystko da się wychwycić od razu.. Szminka ma w swojej strukturze tak wielkie drobinki brokatu (które są tam według mnie absolutnie niepotrzebne bo i tak ich nie widać), że mam wrażenie jakbym miała piasek na wargach. To jest nie do zniesienia, ciągle wydaje się że jestem po prostu brudna i coś przyczepiło się do moich ust. Jak dla mnie to zupełnie ją dyskwalifikuje. Jedynym jej (wątpliwym) plusem jest chyba przypadkowy peeling, który robimy naszym ustom.;) Ciekawi mnie jeszcze, czy i ta niedługo zacznie mi się roztapiać... ;)  










~~Lila~~



10 komentarzy:

  1. kolor fajny, ale ten efekt piasku to tez bym nie zniosła:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię takich drobin brokatu, bo czasem przejdą one do jamy ustnej i dopiero wtedy zaczynają się sensacje pt. świecący się ząb. Ładne kolory, ale jakość katastrofalna, choć szminki do tanich nie należą.

    OdpowiedzUsuń
  3. mi się kiedyś tak zepsuła pomadka bodajże Astor, byłam wściekła jak diabeł

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też niemiło wspominam swoją pierwszą (i pewnie ostatnią) pomadkę z gosha. bardzo wysuszała mi usta i podkreślała spierzchnięte skórki:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam jedną pomadkę z Gosh i ostatnia dla mnie też dramat .

    OdpowiedzUsuń
  6. Druga śliczny ma odcień,nigdy się nie pokuszę na te szminki z Gosh:))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...