czwartek, 26 kwietnia 2012

Ziaja krem pod oczy



      Naturalny, oliwkowy, odżywczy krem pod oczy i na powieki Ziaja- to mój zdecydowany ulubieniec wśród moich kremów w ostatnim czasie.:) Po raz kolejny przekonałam się do tej firmy, że jednak maja sporo fajnych i niedrogich kosmetyków, które warto mieć.
       Odkąd zaczęłam regularnie używać korektora pod oczy, doszłam do wniosku, że mojej skórze w tym miejscu należy się już dodatkowe i specjalne nawilżenie w postaci kremu do powiek. Pierwszym takim kremem jaki kupiłam był krem z Flos Leku- całkiem fajny, ale czasem trochę skóra mnie po nim niestety piekła i na jakiś czas go odstawiłam. Oliwkowy krem z Ziaji jest natomiast idealny. Jest raczej delikatny, a jednocześnie świetnie wypełnia swoje zadanie- co idealnie sprawdza się na skórze w moim wieku, ponieważ nie potrzebuję jeszcze tak mocnego wygładzenia jak twarz z głębszymi zmarszczkami. Nakładam go zawsze wieczorem razem z nawilżającym kremem z Ives Rocher, a rano budzę się z przyjemnie gładką, ale nie tłustą twarzą, co mi się bardzo podoba. Jego cena to około 6 zł., więc można sobie pozwolić na jego wypróbowanie. Według mnie jest naprawdę niezły, powieki są zdecydowanie bardziej wypoczęte i jędrne.:) 







~~Lila~~


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Kolejna wymiana :)

To już druga wymiana na moim blogu. Tym razem z nesiav, którą serdecznie pozdrawiam i zapraszam do odwiedzania jej bloga.:)
Oto rzeczy które dostałam.:)






~~Lila~~




niedziela, 22 kwietnia 2012

Golden Rose Paris- nowe kolory:)



Wiem, że nie każdy przepada za tymi lakierami, bo pierwsza warstwa jest dosyć słabo kryjąca, a sam lakier zastyga długo, ale mimo wszystko ja te lakiery bardzo lubię.:) Mają fantastyczne kolory. W całym stosie lakierów, te trzy od razu rzuciły mi się w oczy i wiedziałam już, że będą moje.:) Na ich obronę powiem, że lakier nie odpryskuje i naprawdę całkiem nieźle się trzyma, dopiero po kilku dniach pojawiły się przetarcia na brzegach. :)







~~Lila~~




wtorek, 17 kwietnia 2012

Garnier B.B. Krem


Kiedyś postanowiłam sobie, że kremu B.B. nie kupię w regularnej cenie, jedynie jeśli trafię w sklepie na jego promocję. No i stało się- w Rossmanie była całkiem spora promocja na krem B.B. z Garniera, dlatego postanowiłam spróbować. Obawiałam się, że znowu okaże się jakąś totalną porażką, jak wiele na siłę lansowanych obecnie produktów. Jednak muszę powiedzieć, że jestem z niego nawet zadowolona. Oczywiście nie nadaje się on jak dla mnie do używania codziennego np.do pracy, ponieważ ma za małe krycie, ale gdy mam luźniejsze dni, weekendy sprawdza się idealnie. Ma konsystencję kremu przez co bardzo przyjemnie się go nakłada. Nadaje buzi ładny koloryt i delikatnie ją rozświetla, co przy odpowiedniej pielęgnacji skóry twarzy wygląda bardzo naturalnie.
Minusami, które u niego zauważyłam to: dosyć słaba trwałość, ponieważ po kilku godzinach lubi się ścierać w różnych miejscach, drugą natomiast wadą jest to, że niestety bez lekkiego przypudrowania moja cera świeci się po nim jak bombka, wiec trzeba o tym pamiętać. Generalnie krem ten jest zdecydowanie lepszy niż się spodziewałam. Mój jest w kolorze dla cery jasnej, zdaje się że jest to odcień najjaśniejszy z ich gamy, ale nie jestem pewna.:)









~~Lila~~



niedziela, 15 kwietnia 2012

oh my GOSH! co za porażka..



Moja tolerancja co do szminek i pomadek jest stosunkowo duża. Nie za często się zdarza, żebym naprawdę mocno zraziła się do jakiejś konkretnej marki. Lubię testować szminki i mam ich całkiem sporo. Wiadomo, zdarzają się lepsze i gorsze serie, ale żadna z firm mi tak nie podpadła ostatnio jak firma Gosh i jej że się tak wyrażę "szminki". To jest klęska.. 
W swoich zbiorach mam dwie, które pochodzą z dwóch różnych serii. O jednej nie tak dawno pisałam i wtedy naprawdę ją lubiłam. Teraz jednak delikatnie zmieniam o niej swoje zdanie. 
  • pierwsza z nich pochodzi z serii High Gloss Lipstick numer 005 Peach- bardzo ją lubiłam, bo na początku świetnie się sprawowała, była bardzo kremowa a odcień wyjątkowo pasował do mojej cery. Po jakimś czasie jednak szminka zaczęła się po prostu...roztapiać!, aż w końcu praktycznie się rozpłynęła i absolutnie nie nadawała się do aplikacji. W gruncie rzeczy jest to ładna i fajna szminka ale co z tego, jak szybko się rozwala. Zastanawiam się tylko, jak zachowywałaby się latem gdy jest naprawdę gorąco, skoro już nawet w obecnej temperaturze nie dała rady.. 


  • druga z nich jest z serii Velvet Touch Lipstick numer 146 Cappucino- to jest totalna masakra. Nie mogę sobie darować, że w sklepie nie zauważyłam jej mankamentu, no ale cóż, nie zawsze wszystko da się wychwycić od razu.. Szminka ma w swojej strukturze tak wielkie drobinki brokatu (które są tam według mnie absolutnie niepotrzebne bo i tak ich nie widać), że mam wrażenie jakbym miała piasek na wargach. To jest nie do zniesienia, ciągle wydaje się że jestem po prostu brudna i coś przyczepiło się do moich ust. Jak dla mnie to zupełnie ją dyskwalifikuje. Jedynym jej (wątpliwym) plusem jest chyba przypadkowy peeling, który robimy naszym ustom.;) Ciekawi mnie jeszcze, czy i ta niedługo zacznie mi się roztapiać... ;)  










~~Lila~~



piątek, 13 kwietnia 2012

wiosenne zakupy :)



Chwilę to trwało, ale nareszcie znalazłam buty dokładnie takie jakich poszukiwałam od dłuższego czasu.:) Jestem z tego powodu bardzo zadowolona, bo naprawdę nie przepadam za chodzeniem po sklepach obuwniczych, a mimo to udało mi się coś upolować. Głównym powodem mojej niechęci do sklepów obuwniczych jest jest kiepski wybór butów, a  jak już mi się jakieś spodobają, to bardzo często mój rozmiar (39) jest już wykupiony. Takie sytuacje bardzo mnie irytują i zniechęcają do zakupów. No ale tym razem było inaczej:), pewnie dlatego że trafiłam na nową kolekcję. Zależało mi na kolorze neutralnym i prostej strukturze buta- bez żadnych ozdób. No i strzał w dziesiątkę.:) Poza kolorem dużym ich plusem jest obcas, który  jest dosyć niski, przez co wygodnie będzie mi w nich chodzić na co dzień, a za razem jest na tyle wysoki, że nadal elegancki.:) Dostępne były też kolory: czarny, czerwony i pomarańczowy (w odcieniu czerwieni). Trochę mnie kręci, czy nie kupić sobie jeszcze jakiegoś koloru, ale póki co zobaczę jak te będę się spisywać. A i zauważyłam, że świetnie będą pasować do marynarki z Bershki, którą kupiłam sobie niedawno. :)  







~~Lila~~


czwartek, 12 kwietnia 2012

Yves Rocher żelowy krem na dzień



Po minionej zimie skóra na mojej twarzy, w ostatnim czasie, zrobiła się niemiłosiernie sucha. Co dziwne- i to w miejscach gdzie jeszcze niedawno lubiła się przetłuszczać, czyli na nosie brodzie i czole. Wygląda na to, że struktura naszej skóry lubi ulegać zmianie w zależności od różnych czynników.
W związku z tym postanowiłam poszukać kremu, który pomoże mi poradzić sobie z tym problemem. Będąc w Yves Rocher wpadł mi w ręce ich krem, który zdawał się być obiecujący- a przynajmniej w swym opisie. "Formuła wzbogacona o wodę hamamelis, aminokwasy i minerały, pozwala skórze zatrzymywać wodę, która znajduje się pod naskórkiem".  Jest to krem na bazie wody o konsystencji kremowo- żelowej, który z założenia ma intensywnie nawilżyć naszą skórę w ciągu dnia. Kremy z tej serii dzielą się na pielęgnację dzienną oraz na noc. Ja wybrałam krem na dzień. 



Zacznę może od plusów. Co mi się bardzo spodobało to jego delikatny zapach oraz bardzo lekka formuła, która pozwala na sprawne i przyjemne rozprowadzenie kremu na naszej twarzy. Bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając przy tym lepkiej warstwy na skórze, za którą nie przepadam.
I to właściwie niestety wszystkie jego plusy..:/ Bardzo liczyłam na ten krem i uważam, że wcale nie był tani jak na możliwości które mi zaprezentował ( ok. 30 kilka zł.w promocji). 
Niestety nawilżenie po jego użyciu jest naprawdę znikome, a właściwie można pokusić się o stwierdzenie, że praktycznie żadne. Można kilka razy go nałożyć, a i tak nie zobaczymy różnicy. Skóra absolutnie nie jest  bardziej napięta ani nawilżona, a w dodatku niestety w ogóle nie jest gładka. Krem rozczarował mnie totalnie. Bardzo możliwe, że nadałby się w sam raz dla osób które mają tłustą cerę, jednak dla mnie niestety jest absolutnie za słaby aby dostatecznie nawilżyć moją skórę. Szkoda.. 







~~Lila~~


wtorek, 10 kwietnia 2012

Nowe lakiery




Chyba powoli wciągam się w tematykę lakierów do paznokci :)) Kiedyś miałam ich naprawdę niewiele i jakoś specjalnie nie kręciło mnie wyszukiwanie i kolekcjonowanie coraz to nowych kolorów lakierów. Ale jak wiadomo człowiek się zmienia i teraz moje zbiory powiększyły się o całkiem sporą gromadkę. Ostatnio kupiłam kilka nowych. Dwa z nich to Catrice o kolorze 830 Salmon&Garfunkel  oraz My Secret w kolorze 144 Vanilla. Bardzo zależało mi szczególnie na tym drugim, bo już od dłuższego czasu poszukiwałam właśnie takiego odcienia żółtego. Jeszcze ich nie używałam i bardzo jestem ciekawa jak będą się trzymać na paznokciach.:) Jeśli miałyście jakieś lakiery z tej firmy to dajcie znać co o nich sądzicie i czy warto je kupować?  



~~Lila~~



środa, 4 kwietnia 2012

my Secret- Star Dust Eye Shadow


Jakiś czas temu opisywałam na swoim blogu cień do powiek my Secret z serii pearl touch. Niestety nie byłam z niego zachwycona i wtedy trochę zraziłam się do tej firmy. Jednak ich kolekcja sypkich cieni bardzo mnie zainteresowała i pomyślałam, że dam im jeszcze jedną szansę..:) 


W moje ręce wpadł cień o nr 5 serii Star Dust- do którego ta nazwa uważam jak najbardziej pasuje.:) Po strukturze widzicie, że cień jest drobno zmielony- jednak nie zupełnie na miał, a posiada gdzieniegdzie spore drobinki. Ma też w sobie dużo brokatu, które pięknie odbijają światło na naszej skórze. Kolor bardzo mi się spodobał, chciałam spokojny odcień, który z taką ilością brokatu będzie akceptowalny do noszenia w ciągu dnia.:) Bardzo fajnie sprawdza się jako cień bazowy, a przez swój uniwersalny odcień pasuje do bardzo wielu kolorów. Uwielbiam używać pigmentów- bardzo szybko się je nakłada, a to duży plus, gdy rano zbieramy się do wyjścia i każda minuta jest cenna.:)  
Ten cień wyjątkowo mi się spodobał i dzięki niemu troszkę się przełamałam do tej firmy, aczkolwiek jeszcze nie całkowicie.;)) Myślę, że w każdej firmie można znaleźć lepsze i gorsze produkty. W tej, mimo że ma większość gorszych, również można trafić na perełki.:) 







~~Lila~~



poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Paczka wymiankowa od aagniieszka


Muszę przyznać, że wymiana to naprawdę świetna sprawa. Można oddać nasze nietrafione, lub powtarzające się  produkty w zamian za coś co bardziej nam odpowiada.:)
Dzisiaj doszła do mnie paczuszka z wymiany od aagniieszka ( http:/aagniieszka.blogspot.com/), której bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam.:) ! 
Wszystkie kosmetyki bardzo mi się spodobały i już widzę, że z wielką chęcią będę ich używać.:)
W paczuszce znalazłam: Balsam z woskiem pszczelim AVON, 2 błyszczyki Liquid lipstick by W7 (kolory 04 i 06),  Little White Dress AVON (zapach jest genialny) oraz próbkę kremu.








~~Lila~~



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...