środa, 11 stycznia 2012

KOBO Professional Luminous Baked Colour



    KOBO Professional Luminous Baked Colour- dzięki niemu poprawił się w moich oczach (co prawda lekko) wizerunek tej firmy. Jakoś od początku byłam na nią cięta. Nadal uważam, że mają zdecydowanie za wysokie ceny w stosunku do jakości produktów jakie proponują. Tak jak by chcieli pominąć lata walki o klienta startując od razu z jak najwyższej półki, ale przy tym pakować wszystko w plastikowe i tandetne pudełka. Często omijam ich szafę bo nie ma tam najczęściej nic godnego uwagi.
Tym razem jednak postanowiłam dać im kolejną szansę i zakupiłam od nich wypiekany cień do powiek 311 Apricot Glow. Bardzo spodobał mi się jego kolor i wstępnie po obejrzeniu próbki postanowiłam, że go kupię. Obiektywnie mówiąc, jestem z niego całkiem zadowolona, głównie ze względu na jego piękną barwę. Chociaż uważam, że pigmentacja mogłaby być dużo lepsza. Ładnie prezentuje się na oczach, trzyma też całkiem nieźle. Jedyne co mi przeszkadza, to to, że trochę osypuje się przy nakładaniu i jest dosyć "suchy". Widzicie nawet na opakowaniu są wszędzie jego drobinki. Myślę, że w tym wypadku pędzel nie jest dobrym rozwiązaniem. 


Generalnie cień przypadł mi do gustu, bo lubię taką tonację kolorów, natomiast !, chciałabym zaznaczyć, że w tej samej cenie (19,99 zł.) w Inglocie możemy kupić 2 małe cienie do paletki (po ok. 10 zł.). Dlatego mimo wszystko sądzę, że raz na jakiś czas można tam coś kupić, ale racjonalnie kalkulując zdecydowanie wolę Inglot bo  jakościowo i cenowo bardziej mnie do siebie przekonuje.       



~~Lila~~

11 komentarzy:

  1. Kolor naprawdę jest wspaniały, jednak tak jak wspomniałaś przeliczając cienie są nieopłacalne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie przepadam za Kobo. Właściwie poza szminkami nic mi się nie podoba w ich szafie.

    OdpowiedzUsuń
  3. widać że się osypuje :) kolor bardzo ładny i pewnie najlepszy efekt przy świetle sztucznym, również wolę Inglota, pod każdym względem gasi Kobo :D
    mam jeden cień z Kobo i nie mam ochoty kupić więcej

    OdpowiedzUsuń
  4. Jasne że inglot jest lepszy mam trzy cienie (niestety kupione na allegro?(DLACZEGO INGLOTA NIE MA U MNIE)i są fantastyczne!!!
    Co do kobo to ja lubię kosmetyki z tej firmy:))
    A co do cienia fantastyczny kolor ale nienawidzę jak się osypują cienie i są one na opakowaniu od razu mnie odrzuca myślę że kiedyś i tak wypróbuję któryś z tych cieni moja ciekawość jest silniejsza odemnie:DD

    OdpowiedzUsuń
  5. mam taka samą opinie co do marki Kobo i omijam ich półki, ale przyznam że kolorek ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie lubię takich pojedynczych cieni ale wiem,ze maja i wklady takie i zdeydowanie musze sobie kupic :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uważam, że Kobo ma bardzo dobre cienie, ale drogie - jest wiele innych, tańszych marek o podobnej lub lepszej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zazwyczaj rzadko widuję produkty marki Kobo, więc jeszcze nie mam ich żadnego kosmetyku. Jakoś ich opakowania nie zachęcają mnie do zakupu, nawet jak jestem w Naturze i widzę ich produkty.

    OdpowiedzUsuń
  9. A może sprawdziłby się również jako różo-rozświetlacz? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hmm w sumie dobry pomysł :) ale ciężko go się nabiera na pędzel.. większość zostaje we włosiu..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...