sobota, 17 grudnia 2011

Elizabeth Arden, Sunflowers


          Elizabeth Arden, Sunflowers - to zapach który jest obecnie u mnie na topie.. Niedawno skończyły mi się dwie buteleczki: kate moss (które były troszkę duszące) i calvina kleina eternity (te już były super :)), dlatego postanowiłam poszukać tym razem czegoś nowego.
Do zakupu Sunflowers nie tylko skusiła mnie promocyjna cena, a piękny, świeży i intensywny zapach. Jestem zaskoczona, bo kosztowały ok. 50 zł., a swoją intensywnością mogłyby przyćmić niejeden, dużo droższy zapach. Określany jest jako beztroski zapach dla kobiet, które kochają naturę (cokolwiek by to miało znaczyć .:D). Jak dla mnie powoduje on rzeczywiście skojarzenia ze słońcem, a może nawet z zachodem słońca, plażą, wakacjami  (chociaż myślę, że na wakacjach z kolei będzie mi przypominał zimę heh :)). Jednym słowem jest fantastyczny! Oczywiście perfumy to kwestia gustu.  Ja przepadam za zapachami raczej świeżymi. Słodkie i duszące u mnie nie przejdą. Ten jest właśnie taki czysty i bardzo kobiecy, w sam raz na dzień. 


Dla zainteresowanych przedstawiam nuty zapachowe: 
nuta głowy: bergamotka, melon, brzoskwinia, drzewo różane
nuta serca: cyklamen, osmatus, jaśmin, róża herbaciana
nuta bazy: drzewo sandałowe, mech piżmo.




















~~Lila~~






19 komentarzy:

  1. Ja za nim średnio przepadam- jak dla mnie ciut za słodki

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że widziałam go w Rossmannie, jak będę to go powącham :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam w tej chwili inne prefumy , ale również nie lubie duszących :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak świeże to napewno mi sie spodobaja:)

    OdpowiedzUsuń
  5. też uwielbiam Eternity, chociaż musiałam się do nich przyzwyczaić (z początku bolała mnie głowa), a Elizabeth Arden używa moja mama :)

    OdpowiedzUsuń
  6. lubię takie świeże zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Arden to były chyba pierwsze perfumy, jakich zaczęłam używać ho ho ho lat temu, zawsze będą mi się dobrze kojarzyły ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię zapachy Elizabeth, może skuszę się i na ten. Zapraszam Cię serdecznie do wzięcia udziału w moim Noworocznym Rozdaniu: http://krainaluster.blogspot.com/2011/12/rodanie-noworoczne-zapraszam-do-zabawy.html
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam je, ale nie jestem nimi zachwycona, krótko się trzymają i nie zachwycają mnie zapachem :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak będę w rossmanie to wąchne sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. u mnie od wczoraj (rana)sypie śnieg, wiec ubrieralismy ja juz w takim klimacie zimowym:)
    a dzis to jzu totalnie sypie, oczywiscie nie zabrakło zabaw na sniegu:) cudownie jest

    OdpowiedzUsuń
  12. zapach przyjemny choc ja wolę powiew świeżości "Green Tea" :))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tak jak Ty- wolę świeże perfumy, zbyt mocne są nie dla mnie.. to pachnidło zapowiada się całkiem nieźle, choć narazie się zbieram w sobie, żeby kupić Beyonce Heat Rush :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja od Eliabeth Arden ma 5 Avenue, którą bardzo lubię i przez to praktycznie jest na wykończeniu. Ja testowałam kiedyś ten zapach, który opisujesz, ale mi nie podszedł, u mnie nie rozwijał się za fajnie, był zbyt płaski.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam te perfumy, są ładne, chociaż rzadko je używam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię ten zapach , na lato jest idealny . Na zimę jednak przerzuciłam się na Kate Moss ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. tez mam jeee ;D i je uwielbiam ;p kocham nad zycie;)

    OdpowiedzUsuń
  18. To moje ukochane perfumy :) Dostałam je gdy byłam dzieckiem, chodziłam jeszcze do podstawówki i sentyment ogromny pozostał :) I jeśli się zastanowić, nie ma nic podobnego na rynku :) Plus wyjątkowo niska cena - czego chcieć więcej :) Zawsze mam te perfumy w zapasie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...