piątek, 30 września 2011

ESSENCE pomadki do ust



Jak już kiedyś się przyznałam w jednym z wpisów- bardzo lubię szminki, pomadki i tego typu bajery do ust ..:), dlatego oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok szminek z firmy Essence. Jak dla mnie są fantastyczne- delikatne, lekko kremowe przez co świetnie się je rozprowadza, a także nie powodują wysuszania skóry, ładnie pachną (trochę jak gumy lub cukierki) a nawet i przyjemnie smakują :). Zgrabne i poręczne opakowanie dodaje im uroku. Może nie są specjalnie trwałe, ale w tym wypadku to mi wcale nie przeszkadza, bo mają zdecydowanie więcej plusów. Bez obaw można się nią podmalować nawet i bez lusterka.



Dostępne są w wielu kolorach co sprawia, że na pewno każdy znajdzie jakiś odcień dla siebie! Ja wybrałam 3 kolory, z tym, że jedna z nich kupiona była trochę wcześniej, ale tak mi się spodobała, że dokupiłam jej dwie towarzyszki. :D








czwartek, 29 września 2011

CRYSTAL dezodorant w kamieniu

Prawie dwa miesiące temu pod wpływem opinii rozentuzjazmowanej blogowiczki kupiłam naturalny dezodorant w kamieniu- CRYSTAL. Przyznam szczerze, że na początku nie za bardzo wiedziałam jak mam go używać. Chodzi oczywiście o to by przed użyciem go zwilżyć, ponieważ zawiera kryształ soli wulkanicznej- ałun, przez co jest bardzo twardy. Na etykietce napisane jest, że w 100% jest naturalny, bezzapachowy, hipoalergiczny i działa kojąco. W dodatku nie zawiera sztucznych barwników, nie klei się do ubrań i natychmiast schnie. No i w ogóle niby super naturalny i przewspaniały.. Hmm nie wiem, może rzeczywiście dla kogoś to się sprawdza, ale jak dla mnie porażka.. Nie widzę żadnej różnicy ponieważ nie zauważyłam u niego jakiegoś specjalnego działania. W dodatku co to ma znaczyć, że przed każdym użyciem musimy jeszcze specjalnie pamiętać by nasz antyperspirant zamoczyć w wodzie- ba i jeszcze żeby to działało.. Przecież rano najczęściej nie ma czasu na takie bawienie się. Można wcierać go do woli a i tak nie czuć, że cokolwiek jest na skórze. I jeszcze na etykietce jest napisane, że wystarczy on na rok używania- nie wiem jak Wy, ale ja lubię mimo wszystko zmieniać sobie kosmetyki, bo przecież nasza skóra też się przyzwyczaja i produkt przestaje działać- pomijając już walory chociażby zapachowe, które czasem potrzeba jest zmienić by nie było nudno. Jak dla mnie strata pieniędzy.. a kosztuje około 24 zł.



środa, 28 września 2011

INGLOT -cienie

              
            Dzisiaj będzie króciutko :) Nie ukrywam, że bardzo lubię firmę Inglot. Nie tylko ze względu na świetną jakość i bogatą ofertę ale też trochę, ze względu na lokalny patriotyzm, ponieważ pochodzi on z Przemyśla a ja mieszkam stosunkowo niedaleko:), więc pewnie sporo będę pisać o jego produktach :) Ale do rzeczy... przedstawiam Wam dzisiaj moje dwie ulubione, potrójne paletki z cieniami, które wiem już, że będę starała się zawsze uzupełniać w swojej kolekcji. Są to cienie uniwersalne, których używam najczęściej do makijażu codziennego. Jak dla mnie są to kolory, które pasują do każdego typu cery, koloru oczu i włosów. Po prostu je uwielbiam!:) i mimo, że mam je już od dłuższego czasu nie znudziły mi się, tak samo jak robienie nimi makijażu. Szczerze polecam te kolory- wyglądają bosko! :)





OD LEWEJ:   DELIKATNY RÓŻ  (NR 356),  ŚRODKOWY- OSOBIŚCIE MÓJ ULUBIONY ODCIEŃ MATOWY(NR 358)JEST PO PROSTU CUDNY!! I PO PRAWEJ  BROKATOWY  (NR 462) 



OD LEWEJ: PODOBNY RÓŻOWY ALE TYM RAZEM BROKATOWY (NR 488), W ŚRODKU PIĘKNY ZŁOTY KOLOR( NR 456) I OSTATNI PO PRAWEJ- CIEMNY INTENSYWNY BRĄZ Z BROKATEM( NR 145) 

wtorek, 27 września 2011

http://aagniieszka.blogspot.com/2011/09/rozdanie.html#comments

Zakupy.. :)


Przypadkowe zakupy- to jest to co lubię najbardziej.:) Tak się złożyło, że ostatnio musiałam trochę poczekać by coś załatwić na mieście, więc oczywiście nie mogłam nie wstąpić do pobliskiej drogerii Natura..:):P I tak oto moim łupem padły: paletka podwójnych cieni firmy Kobo w kolorze mlecznym i koralowym oraz pojedynczy cień z Paese- piękny Kaszmir. :) Już ich używałam więc mogę stwierdzić, że wyglądają i trzymają się świetnie!:)  



poniedziałek, 26 września 2011

LUMENE Natural Code

Cena ok. 24 zł, ale ja zapłaciłam 19 zł. na promocji :)
         Witam Was Kochane !:) Postanowiłam powiedzieć Wam dzisiaj parę słów na temat jednego z moich ostatnio niezawodnych tuszów do rzęs, który uratował mnie rano, gdy w pospiechu zbierałam się do wyjścia w ekstremalnie krótkim czasie ;) A oto przedmiotowym bohaterem jest tusz z firmy Lumene o wdzięcznej nazwie Natural Code, który zakupiony został przeze mnie jeszcze na wakacjach gdy w spiekocie dnia szalałam
z siostrą na zakupach :D 
        Naprawdę zawsze mam problem z tuszami  do rzęs i nigdy nie stosowałam jednego sprawdzonego, dlatego wciąż poszukuję.. ale ten chyba zagości u mnie na dłużej. Rzęsy wyglądają naprawdę bardzo ładnie i naturalnie. Jest to tusz wydłużający i muszę powiedzieć, że faktycznie staje na wysokości zadania, ponieważ faktycznie wyglądają na bardzo długie, jednocześnie zachowując swoja naturalność. Nie osypuje się, a przede wszystkim ma świetną szczoteczkę, która jest tak gęsta, że praktycznie każda rzęsa jest rozczesana osobno- a to właśnie lubię najbardziej! Jak dla mnie zdał egzamin (a przynajmniej wstępny:))- wiadomo, że istnieją produkty droższe i bardziej luksusowe, które zapewnią  jeszcze lepszy efekt, jednak ja uparcie zachęcam do spróbowania. :) 

niedziela, 25 września 2011

PAESE puder brązujący

       Słaby.. to pierwsze określenie jakie przychodzi mi na myśl, gdy w swoim kuferku :) natrafiam na puder brązujący z firmy PAESE, który kupiłam jakiś czas temu.. Byłam przekonana, że będzie świetny, ze względu na sympatię do cieni z tej firmy, które ostatnio polubiłam, jednak nic bardziej mylnego. Jest prawie że niewidoczny, a jeśli już go widać, to możemy być pewne, że za kilka godzin nie będzie po nim śladu. No niestety tu się nie popisali, jakoś go może powoli zużyję ale z wątpliwą przyjemnością. Na plus mogę jedynie powiedzieć, że ma ładne drobinki, które delikatnie mienią się w świetle. Jednak same widzicie już na zdjęciu jaką ma konsystencję- bardzo miękką, wręcz się cały rozsypuje i niestety nie trzyma się dobrze skóry, co powoduje często efekt "placków" na twarzy. Jeśli chcę w nim dobrze wyglądać, to muszę niestety co jakiś czas się po prostu poprawiać.. 
        Nalepka na wieczku głosi, że jest to "doskonałość roku 2010" ale według mnie to zdecydowanie za dużo powiedziane.:) Daleeeeko mu do opisywanego przeze mnie wcześniej bronzera z firmy INGLOT :)  

Maski do włosów- LOTON PRO VIT i PANTENE PRO - V

  • LOTON Pro Vit - maska regenerująca z jedwabiem- to dobre rozwiązanie dla osób, które chcą wzmocnić włosy po intensywnym używaniu wszelkiego rodzaju specyfików w codziennym utrwaleniu fryzury. Zawiera min. jedwab, który otula  włosy warstwa ochronną. Nakłada się ją na jakieś 2, 3 minuty na mokre włosy. Producent zapewnia, że po użyciu produktu włosy będą miękkie gładkie, sprężyste i lśniące. Miękkie i sprężyste faktycznie są, gładkość natomiast mogła by być trochę lepsza, a o lśniących włosach raczej możemy zapomnieć. Generalnie produkt nie jest zły, tylko raczej trzeba go używac dużo i regularnie, żeby były widoczne efekty. :) A i jeszcze jeden minus- zapach nie jest jego mocną stroną. Jest trochę "chemiczny" i kojarzy mi się bardziej z farbą do włosów niż z lekką odżywką. 

Cena- 10 zł.,  125 g


  •  PANTENE PRO- V- maska do włosów Zdrowy Kolor- to 3 minutowa maska nazwana przez producenta niebagatelnym określeniem "metamorfoza". :) Rzeczywiście określenie jest trafne, ponieważ pierwszy raz po użyciu maski moje włosy są świetnie odżywione, bardzo sprężyste a przy tym nie stłuszczone następnego dnia.:) Zawsze ostrożnie podchodzę do zapewnień na opakowaniach, że dany produkt "wydobędzie blask i piękny kolor z włosów po farbowaniu", jednak tym razem faktycznie to się sprawdziło- włosy rzeczywiście ładnie się błyszczą, są miękkie i wyglądają na bardzo zdrowe oraz lśniące, rewelacja! :) Zdecydowanie polecam. Jeszcze nie wiem jak inne produkty z tej serii, ale na pewno je wypróbuję.:)
Cena 17 zł.,  200 ml

sobota, 24 września 2011

Kolczyki..

                  Zawsze mam problem z tym, jak przechowywać drobne kolczyki by ich nie pogubić i łatwo odszukać gdy w pośpiechu zbieram się do wyjścia. Te bardziej eleganckie trzymam w swoim specjalnym kuferku, natomiast drobniejsze w...... szufladce przeznaczonej na sztućce.. :D Tak tak.. :D Znalazłam takie cudo w sklepie gospodarstwa domowego i pomyślałam, że świetnie będzie utrzymywało porządek przez swoje przegródki. No i sprawdziło się świetnie- teraz przynajmniej nie przesuwają się, mają swoje miejsca a ja szybciej mogę je odnaleźć. Kosztuje grosze, a jaka satysfakcja ! :):)




piątek, 23 września 2011

ASTOR Perfect Stay



Jakiś czas temu rozpływałam się w pochlebnych opiniach na swoim blogu na temat podkładu z firmy Joko, jednak dzisiaj pokaże Wam moje kolejne odkrycie jeśli chodzi o tą dziedzinę :) 
Mianowicie chodzi o podkład z firmy ASTOR- Perfect Stay Make up 24 Multi- Action. Jestem nim po prostu zachwycona! Przetestowałam już naprawdę wiele podkładów, jednak on ostatnio jest u mnie numerem jeden. Przede wszystkim przez swoje świetne krycie. Cera wygląda wprost idealnie przez cały dzień bez potrzeby poprawiania, nawet po ciągłym dotykaniu twarzy :) Jest to podkład matowy, ale nie wysusza skóry, wystarczy dosłownie lekko przypudrować i wygląda się świetnie i naturalnie bez efektu maski. 
Zdecydowanie polecam wszystkim. Mój nr- 200, Kosztuje około 47 zł.






czwartek, 22 września 2011

PAESE cień..


Coraz bardziej zaczynają podobać mi się cienie i z firmy Paese..:) , ostatnio w sklepie znalazłam ładny i delikatny odcień, który idealnie pasuje do robienia lekkiego makijażu na co dzień. Nakładając go oczy wyglądają naturalnie i czysto upodabniając się do koloru naszej skóry. Jak dla mnie jest fantastyczny, również trzyma się długo i jest niezawodny- czyli nie da się przesadzić ;)! Mój odcień to 605 Kaszmir. :):) Może znacie jeszcze jakieś fajne kolory?;)

LANCOME szminki

    Jak już kiedyś pisałam bardzo lubię przeszukiwać drogerie w poszukiwaniu nowych odcieni pomadek do ust :) Ostatnio na topie u mnie są dwa odcienie szminek firmy Lancome : Wannabe Cream i The New Pink Sheen. Wprost je uwielbiam:) usta są aksamitne, gładkie a przy tym kolor trzyma się bardzo długo bez wysuszania naskórka :) Zdecydowanie polecam! Wiem, że w sklepach są dość drogie, ale bez problemu można je kupić w internecie o wiele taniej. :)



środa, 21 września 2011

Szybkie zakupy :)

    
Witam Was! Oto kilka z moich dzisiejszych łupów. :) Jestem pewna, że każdy z tych produktów doskonale znacie, więc nie muszę ich przybliżać. Szczególnie zadowolona jestem z zakupu pędzelka do makijażu z firmy Pierre Rene- Professional. Już go wypróbowałam i od razu widzę, że będę z niego zadowolona :), cienie nakłada fantastycznie, nie jest sztywny i szorstki, a co najważniejsze nie osypuje się. Kosztował jakieś 12 zł, wiec jest nawet ok.:) 


    W oczy wpadło mi także mydło w płynie Palmolive aquarium :) pewnie ze względu na jego malownicze opakowanie. Zapach też jest przyjemny- bardzo świeży i delikatny:) 


     I oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wypatrzyła jakiegoś drobiazgu :) Może gumki z kokardkami są zbyt dziecinne dla 24- latki ale co tam... :D :P

wtorek, 20 września 2011

Joko cień...


           Wiem, że cienie z firmy Joko mają sporo swoich zwolenniczek i ja w gruncie rzeczy również bardzo lubię tą firmę, ale tym razem nie jestem zbyt zadowolona ze swojego zakupu.. Chodzi konkretnie o serię Universe, czyli wypiekane, perłowe cienie do powiek. Z założenia mają wyglądać na wyjątkowo atrakcyjne i trwałe, jednak według mnie są po prostu słabe.. Nakładałam go dość sporo, a i tak po jakimś czasie w ciągu dnia zauważyłam, że po prostu jest ledwo widoczny, a po jakimś czasie prawie całkiem się rozciera. Nie ma chyba nic gorszego jak nietrwałe cienie.. Chyba tylko Drogie i Nietrwałe cienie.. :);) Właściwie te do najtańszych nie należą, a już na pewno ich cena nie jest proporcjonalna do jakości. Pudełeczko ma sprawiać wrażenie luksusowego i bajeranckiego ale jak dla mnie jest trochę duże, mało poręczne i kiczowate.

Cena  21,00 zł

W moim odczuciu efekt nałożenia cienia Joko J310 jest porównywalny do o wiele tańszego sypkiego cienia z firmy Bell nr 11, a nawet zaryzykowałabym stwierdzeniem, że z Bell był znacznie trwalszy. Łatwiej się go nakłada i już naprawdę niewielka ilość wystarczy aby cień był doskonale widoczny. Może to była kwestia jakiegoś słabego koloru, ale naprawdę trochę się rozczarowałam. Polecam za to sypkie cienie z firmy Bell, które mimo wszystko są niezawodne i ponad połowę tańsze.  

Cena 9,00 zł


Wella Pro Series Volume

Cena 17 zł.
       Jako że moje włosy nie należą do najgęstszych- a co za tym idzie brakuje im objętości- od dłuższego czasu poszukiwałam odpowiedniego szamponu który w jakiś sposób nadał by im pożądanej objętości.:) Niedawno będąc w Rossmanie moją uwagę przykuł szampon z firmy Wella, który oczywiście postanowiłam wypróbować:), no i nie rozczarowałam się.. .Włosy rzeczywiście sprawiają wrażenie gęstszych, są delikatnie niesione i dobrze się układają. Zdecydowanie polecam ten szampon, jeśli mamy cienkie i przyklepane włosy. Należy jednak pamiętać o używaniu odżywki podczas stosowania tego szamponu, ponieważ na dłuższą metę stają się zbyt szorstkie co utrudnia ich rozczesywanie.. 
Pełna nazwa - Wella Pro Series Volume Szampon Do Włosów 500 ml.  

poniedziałek, 19 września 2011

PAESE ...Korektor antybakteryjny


Jeszcze nigdy nie miałam korektora z tej firmy, ale przyznam się, że czasem lubię  poeksperymentować i wypróbowywać nowe specyfiki :), dlatego bez wahania skusiłam się na niego, gdy tylko zobaczyłam go w sklepie. Po przetestowaniu powiem, że wyjątkowo podoba mi się jego formuła ponieważ łatwo się go nakłada, kryje bardzo dobrze, tuszuje wypryski i przyspiesza ich gojenie, a do tego ma ładne odcienie, które idealnie dopasowują się do moich podkładów- jednym słowem w sam raz dla mnie;) A jak wasze wrażenia na temat tego produktu?:) i jakie macie swoje sprawdzone korektory? :)   
Cena 17,90 zł. 

niedziela, 18 września 2011

INGLOT- puder brązujący..

Cena 49 zł.
AMC- Multicolour System Bronzing Powder 78 INGLOT- to pełna nazwa pudru brązująco- rozświetlającego, który proponuje nam ze swojej linii kosmetyków firma Inglot. Składa się on z z pięciu dopasowanych do siebie kolorów, które po zmieszaniu tworzą na twarzy piękną łunę w odcieniach nasyconego brązu. Kupując go nie byłam przekonana do końca, czy dobrze robię, w obawie o niejednolity efekt na skórze, ale teraz absolutnie to odwołuję i z całkowitym przekonaniem stwierdzam, że jest świetny. Co najważniejsze w rezultacie wygląda bardzo naturalnie i zdrowo na naszej twarzy, a to za sprawą malutkich drobinek rozświetlających. Dobrze się go nakłada pędzlem, nie osypuje się, a w dodatku ma wygodne pudełko:) Oczywiście najważniejsze jest odpowiednie dobranie kolorów do naszej cery, bo wiadomo wówczas i najlepszy bronzer będzie wyglądał fatalnie :) Mój ma nr 78, świetnie pasuje do skóry, która ma jeszcze ładną opaleniznę z lata.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...